Od rana radni dyskutowali nad budżetem na najbliższy rok. Emocji nie brakowało, ale ostatecznie Rada Miasta budżet na rok 2012 przyjęła.
Debata budżetowa rozpoczęła się od wystąpień przewodniczących klubów radnych, tutaj nie brakowało zarzutów ze strony opozycji. Główna krytyka dotyczyła 10 mln rezerwy inwestycyjnej, którą prezydent przeznaczył do dyspozycji radnych. Zostały w niej uwzględnione tylko wnioski radnych PO i SLD, co oburzyło opozycję.
– Doceniamy budżet przygotowany przez prezydenta, że jest proinwestycyjny – mówił przewodniczący Klubu Radnych PO Wodzisław Giziński. – Pan prezydent ma wizję rozwoju miasta – podkreślał.
Z kolei brak wizji prezydentowi zarzucał przewodniczący Klubu Radnych PiS Piotr Król. – Jest to budżet łupienia mieszkańców – krytykował Król, zarzucając przy tym brak większych inwestycji. Piotr Król krytycznie wyraził się także o nieuwzględnieniu poprawki Komisji Edukacji dotyczącej budowy oświetlenia placów przy szkołach, gdyż w tym roku ważność traci opracowana za kilkadziesiąt tysięcy złotych dokumentacja. Podobnie Król mówił o kwestii budowy dróg osiedlowych, gdzie także miasto przygotowało dokumentację. – Pan chce tą dokumentacją chyba napalić w kominku.
Dzięki temu, że są przychody możemy inwestować. Dlatego nie zgadzam się stwierdzeniem łupienie – odnosi się do zarzutów prezydent Rafał Bruski.
Zdaniem przewodniczącego radnych SLD Jacka Bukowskiego, obecna sytuacja budżetu jest efektem rządów z lat 2007-2011. – W jednym z wywiadów pan prezydent mówił, że gospodarka jest najważniejsza, w tej kwestii liczę na dalszą konsekwencję prezydenta, gdyż to mieszkańcy i przedsiębiorcy tworzą wysokość budżetu miasta – mówił Bukowski, chwaląc prezydenta za znaczne poprawienie sytuacji w Bydgoskim Parku Przemysłowo-Technologicznym.
Nasz klub ma problem z oceną tego budżetu – powiedział w imieniu radnych Miasta dla Pokoleń Maciej Grześkowiak. – Z jednej strony doceniamy pracę pana prezydenta i skarbnika. Z drugiej strony, będzie to budżet trudny dla mieszkańców, poprzez podwyżki cen opłat za komunikację. I być może byłby on do zrozumienia, gdyby nie fakt, że spełnia on marzenia, które można by w obecnej sytuacji ekonomicznej odsunąć w czasie – w tym miejscu Grześkowiak odnosił się do niepotrzebnych wydatków na promocję miasta, budowę ulicy łączącej Gdańską z Mazowiecką. – Być może lepiej byłoby w tym momencie wyremontować ulicę Nakielską.
7 mln na budowę ulicy
Prawie 7 mln z rezerwy inwestycyjnej prezydent zdecydował się przeznaczyć na wniosek radnych PO, którzy chcą rewitalizacji ulicy Cieszkowskiego i budowy ulicy łączącej Gdańską z Mazowiecką. Efektem tej inwestycji ma być przejęcie całego ruchu z ulicy Cieszkowskiego.
Argument, żeby wyprowadzić ruch z ulicy Cieszkowskiego wydaje się mało przekonujący – uważa radny PiS Michał Krzemkowski, który jest zdania, że pieniądze zamiast na budowę nowej ulicy powinny zostać przeznaczone na utwardzanie dróg osiedlowych. – Autobus z tej ulicy można wyprowadzić w inny sposób.
W rezerwie inwestycyjnej znalazła się także propozycja radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy chcą za niecałe 3 mln złotych wybudować basen na Błoniu przy ulicy Stawowej.
Rada Miasta zgodnie ze statutem głosowała także pozostałe poprawki radnych do budżetu, które nie zostały uwzględnione przez prezydenta. Wszystkie te wnioski zostały jednak odrzucone w głosowaniu.
Budżet przyjęty
W głosowaniu 20 radnych było za przyjęciem budżetu, 7 zagłosowało przeciw, a 2 się wstrzymało, tyle samo radnych nie wzięło udziału w głosowaniu.
Oszukano mieszkańców
Tuż po uchwaleniu przez Radę budżetu, radni Prawa i Sprawiedliwości zwołali konferencję prasową, na której zarzucali prezydentowi: – Zostaliśmy oszukani – mówił wprost Piotr Król. – Oszukano także mieszkańców. Król wraz kolegami z partii krytykował też tych radnych, którzy składali poprawki do budżetu, a w czasie głosowanie wstrzymywali się od głosu. Tacy radni stają się niewiarygodni dla mieszkańców – podkreśla radny Marek Gralik.
(PortalBydgoski.pl, 29 grudnia 2011 r., Ł.R.)