Wydruk pochodzi ze strony: http://www.sld-bydgoszcz.org.pl/gorace_tematy/_news/1/0/713/konflikt_w_sld__poszlo_o_.html
Konflikt w bydgoskim SLD. Szefowie partyjnych kół w liście, do którego dotarła "Gazeta", ostro napominają radnych Sojuszu. Osią niezgody jest spalarnia śmieci i ratuszowa koalicja.
Przewodniczących 20 z 25 kół Sojuszu zdenerwowały opinie kilku radnych miejskich i wojewódzkich, którzy postulowali wstrzymanie budowy spalarni śmieci. Władze miasta, wśród których znajduje się zastępca prezydenta Janusz Szopiński z SLD, nieprzerwanie lansują tę inwestycję. Uważają, że jest konieczna, by dobrze gospodarować odpadami.
"Chcemy przypomnieć, że decyzją rady miejskiej SLD jest partnerem koalicyjnym i tą drogą apelujemy o poszanowanie przez was decyzji najwyższego w mieście organu partii. Koalicja to nie tylko prawa, ale i obowiązki, a obowiązkiem naszym jest przed formułowaniem zarzutów do partnera jest rzetelna analiza problemu. Nie chcemy, aby SLD był partnerem nieprzewidywalnym, a używany język sporu był gorszym niż ten kierowany do byłego prezydenta, w stosunku do którego przez dwie kadencje byliśmy w opozycji" – piszą działacze do Jacka Bukowskiego, Marka Jeleniewskiego, Lecha Lewandowskiego i Teresy Nawrockiej z rady miasta oraz Elżbiety Krzyżanowskiej z samorządu województwa.
– Nie chcemy rozstrzygać, czy budowa spalarni jest potrzebna, czy nie, choć fakty są takie, że na dyskusję o niej był czas rok czy dwa lata temu, ale wtedy nasi radni siedzieli cicho – mówi Tomasz Puławski (na fot.), jeden z inicjatorów apelu. – Jesteśmy w koalicji, a nasi koledzy chyba nie zdają sobie z tego sprawy. Nie podoba nam się, że sami kreują jakieś działania, nie konsultując tego z pozostałymi członkami partii. A z nami nikt nie konsultował wystąpienia o spalarni, nie było żadnej debaty na ten temat wewnątrz SLD.
Władze miejskie Sojuszu są zaskoczone, że "Gazeta" dotarła do dokumentu. Jacek Bukowski, przewodniczący klubu radnych i jeden z adresatów odezwy, nie zgodził się na rozmowę w tej sprawie. Łukasz Chojnacki, szef miejskiego SLD też niechętnie komentuje spór. – To nasza wewnętrzna sprawa. Nie powinna wypływać do mediów – ucina.
Jeleniewski, do którego również trafił apel, potwierdza, że opowiedział się za wstrzymaniem budowy spalarni. Od razu jednak zastrzega, że w zasadzie "nie jest przeciwny inwestycji". – Apel to przejaw dyskusji wewnątrzpartyjnej i oczywiście szanuję opinię kolegów - komentuje. – Na spalaniu śmieci się nie znam, nie wiem, którzy eksperci mają rację. Obawiam się jedynie, że cała konstrukcja finansowa tej inwestycji nie jest korzystna dla Bydgoszczy, bo obarcza nasze miasto całym ryzykiem finansowym. A powinno być podzielone pomiędzy nas a Toruń. Stąd moje wystąpienie.
Spalarnia nie jest pierwszym tematem, w którym część radnych SLD mówi innym głosem niż koalicjant z PO i prezydent Rafał Bruski. Bukowski regularnie występuje przeciwko szefowi Miejskich Wodociągów i Kanalizacji. Z kolei w grudniu, mimo uzgodnień koalicyjnych, SLD zaskoczyło innymi propozycjami korekty cen biletów komunikacji miejskiej niż te przygotowane przez ratusz.
– Nie wydaje mi się, żeby koalicja była zagrożona, a radnych, którzy regularnie występują ze swoimi ideami, należy wyrzucać z partii. Mam nadzieję, że nasz apel nieco ich zdyscyplinuje – kończy Puławski.
(www.gazeta.pl, 18 stycznia 2012 r., Marcin Kowalski, Krzysztof Aładowicz)